itekst.pl
Pisz, zaciekawiaj, zarabiaj
WYBIERZ KATEGORIĘ:
15 lutego 2017 r.  /  Porady
Blog pod nazwiskiem czy pseudonimem?

Gdy zaczynamy przygodę z blogowaniem, nigdy nie wiadomo, dokąd nas ona zaprowadzi. Z czasem idea przyświecająca powstaniu bloga zmieni się, tak jak zmieniają się ludzkie charaktery. Historia zna wiele przypadków, które pomogą rozstrzygnąć tytułową kwestię.

Pewien znany bloger o imieniu Tomek przez lata rozwijał swojego bloga pod pseudonimem Kominek. Ów pseudonim był jednocześnie nazwą jego bloga i fragmentem domeny. Z początku ksywa była parawanem, odgradzającym nieśmiałego autora od licznie przybywających czytelników. Z czasem wyrobił sobie taką markę, że pseudonim zaczął mu przeszkadzać. W jednym ze swoich tekstów napisał wtedy, że żałuje, że od początku nie podpisywał się swoim imieniem i nazwiskiem. Nastały bowiem czasy promocji nazwisk, które trzeba wspierać autopromocją samych twórców.

Inny bloger, pomińmy personalia, prowadził bloga technologicznego pod własnym nazwiskiem. Każdy jego tekst był imiennie podpisany, a nazwisko figurowało w nazwie domeny i tytule strony. Gdy blog zdobył dużą popularność, nazwisko stało się balastem. Przyszedł moment, gdy autor chciał zamienić bloga w większy serwis, prowadzony przez kilku autorów. Tego jednak nie da się zrobić pod marką powiązaną z nazwiskiem. W jednym z tekstów bloger napisał więc, że żałuje decyzji którą podjął lata temu, gdy postawił na promocję swojej osoby. O wiele lepiej by wyszedł, gdyby od początku postawił na nazwę bloga, taką jak przykładowo Antyweb czy Spiders Web. Bezosobowa nazwa to marka, którą można wypromować i spieniężyć.

Wróćmy więc do tytułowego pytania: czy uruchamiać bloga pod nazwiskiem, czy pseudonimem? Niestety, nie można udzielić odpowiedzi na to pytanie, ponieważ nie można przewidzieć przyszłości. Należy więc zdać się na intuicję lub postarać się zaplanować to, czym będzie nasz blog za kilka lat.

Przywiązując bloga do własnych personaliów stawiamy na promocję własnej osoby i nazwiska. Nasz blog zawsze będzie osobisty i pod tą nazwą nigdy nie stanie się większym serwisem. Z kolei blog sygnowany pseudonimem ma mniej osobistego uroku i może mieć mniejszą siłę opiniotwórczą, ale jednocześnie jest pełnoprawną marką, którą w przyszłości można spieniężyć, choćby pozbywając się udziałów lub włączając go - za pieniądze - w skład jednego z dużych portali internetowych.

Wybór którą drogę wybierzemy należy tylko i wyłącznie do nas.



Poradnik Blogera - profesjonalnie o blogowaniu